4 kwietnia 2004 roku

Najnowsze doniesienia z Doliny Biebrzy

        

Tradycyjnie już, przypadkiem (a może i nie?) zabłąkałem się na Bagna - 2.04.2004 i to co ujrzałem, chciałbym pokrótce przedstawić wszystkim tym, którzy czerpią informacje z mojej strony. Woda płynie i jest jej dość dużo. Widać, że rozlewiska w tym roku będą dosyć rozległe. Ci którzy nie mogą doczekać się, aby wsadzić kij w wodę, już tam są i próbują. Dowodem na to są zdjęcia z Kanału Rudzkiego, przy trasie Grajewo - Osowiec. Spławikowcy już siedzą, ale powiem szczerze, że nie widziałem żadnych nerwowych ruchów przy wędkach. Mniemam więc, że "biurów" (jak mawiają koledzy z Białegostoku) niewiele. Ja w każdym razie nie dostrzegłem, aby ktoś się wielce gimnastykował. Ot zwyczajnie, chmura z papierosa za chmurą, spokój, słoneczko.... Ale wiatr dość nieprzyjemny. Ogólnie skucha. Naród jednak siedzi i robala moczy. I oto kurcze chodzi. Też bym usiadł, ale czas leci, a ja byłem tylko przelotem, jak te gęsi, których za wiele nie widziałem. Może się spóźniłem, a może jeszcze nie przysiadły. Wiem jednak, że już leciały, bo codziennie ze swojego balkonu słyszę jak "kluczą" na Biebrzę. Ludzi coraz więcej na bagnie. Myślę, że festiwal filmowy też spowodował jakiś najazd. Osobiście jednak myślę, że impreza jest mało rozreklamowana, a można by zrobić z tego większe "hallo". Z drugiej jednak strony, czy jest sens? Większe hallo to jednak większy tłok, a czy ktoś z nas "biebrzniętych" (dzięki panie Pawle za kolejne słówko!) chce, aby tam był większy tłok? Nie ukrywam, że ja nie, chociaż to co teraz robię, to jest w jakimś stopniu popularyzacja "Mojego Raju" Tyle informacji bieżących. Po świętach już trzeba jechać na dłużej. Pozdrawiam ludzi z Goniądza, polecam stronę www.goniadz.org.pl dużo ciekawych wieści z samego środka, a i naród wyjątkowo życzliwy. Mógłbym tam zamieszkać, gdyby mnie przyjęli. Hej ludzie, korzenie ze strony Mamy mam Wasze (Mamo kocham cię - dzisiaj Twoje urodziny!!!) W drodze powrotnej zajechałem nad Wiznę. Narew teraz, to wielkie jezioro. Są już boćki, aż serce się cieszy. Szkoda tylko , że nocami marzną. Ale to już końcówa. Zima zdycha i dobrze, nie ma co jej żałować. Poszła mi stąd...
P.S. Gosiu, dziękuję za pomoc, bez Ciebie nic bym nie zrobił (zaprawdę powiadam Wam, chcielibyście mieć taką żonę - cudowna kobieta.